Strona główna
Aktualności
Roczniki
Rocznik 2010
Rocznik 2009
Rocznik 2008
Rocznik 2007
Rocznik 2006
Rocznik 2005
Rocznik 2004
Redakcja
Reklama
Reklama w internecie
Prenumerata
Ogłoszenia
Punkty sprzedaży
Kalendarz imprez
Przydatne linki
Galeria
Samouczek dla autorów którzy chcą zamieścić tekst lub zdjęcie w ,,Drwalu''
Strona startowa Strona startowa
Dodaj do ulubionych Dodaj do ulubionych

logo drwala - do pobrania
ZIP  55 KB
logo Drwala do pobrania

Wydawnictwo Oikos
www.agromechanika.net.pl
www.braclowiecka.net.pl
www.laspolski.net.pl
www.sklep-oikos.net.pl

Baner
Wtorek   7  września 2010
Imieniny:  Domosławy , Melchiora , Reginy   

Rocznik 2009



Drwal 1/2009 - 1
Drwal 1/2009
Drwal 2/2009 - 2
Drwal 2/2009
Drwal 3/2009 - 3
Drwal 3/2009
Drwal 4/2009 - 4
Drwal 4/2009
Drwal 5/2009 - 5
Drwal 5/2009
Drwal 6/2009 - 6
Drwal 6/2009
Drwal 7/2009 - 7-8
Drwal 7-8/2009
Drwal 8/2009 - 9
Drwal 9/2009
Drwal 9/2009 - 10
Drwal 10/2009
Drwal 10/2009 - 11
Drwal 11/2009
Drwal 11/2009 - 12
Drwal 12/2009


W numerze Drwala 12/2009



Spotkanie w Szczecinie  4
Drewno - info  4
Premiera Vimeka  6
Picco Duro  6
Silvatec w Wyszkowie  8
Dyrektor w Kamiennej 10
Czyszczenia harwasterem 12
Pracujemy we Francji 14
Zalecane stawki w Niemczech 17
Dozór a przetargi 18
Wskazówki dla LP 21
Czyszczenia (cz. 3) Kolejne zadania czyszczeń 26
Jak ograniczyć zagrożenie odbiciem pilarki? 28
Zdalnie sterowany miniharwaster 32
Wysokowydajne maszyny do pozyskiwania drewna (cz. 10) Kabiny harwasterów 34
Pilarki wysięgnikowe (cz. 3) Elementy robocze wykaszarek i wycinarek

37

Ze świata 40
Stare Pilarki: Dwuosobowa pilarka spalinowa NSU-Ural 42

Numer 12/2009





Pracujemy we Francji Drukuj


    We Francji ok. 12 mln ha lasów znajduje się rękach prywatnych właścicieli (stowarzyszonych lub niestowarzyszonych), natomiast 4,7 mln ha podlega Państwowemu Urzędowi Leśnemu, który jest odpowiednikiem naszych Lasów Państwowych. Oprócz tego Francja jest właścicielem 6 mln ha lasów w departamentach zamorskich.

    Do tej pory w 99% przypadków pozyskiwałem drewno w lasach prywatnych, należących do niezrzeszonych właścicieli. Lasy te są dość rozdrobnione, 
z reguły mają po kilka, kilkanaście hektarów. Rzadko trafiają się większe kompleksy. Wynika to z tego, że kolejne pokolenia właścicieli, przekazując w spadku dobytek swoim potomkom, po prostu dzielą go na mniejsze części.

Las własnością posiadacza

    Podejście władz do lasów prywatnych jest zupełnie inne niż w Polsce. Las jest traktowany jako własność posiadacza i rolnik – bo to on najczęściej jest właścicielem – nie musi przechodzić skomplikowanej procedury, związanej z uzyskaniem zezwolenia na wyrąb, wyznaczaniem drzew do wycinki, a potem 
z cechowaniem drewna.

    Jeżeli ma ochotę, to po prostu rąbie i nikogo nie pyta o zgodę. Wyjątek stanowi sytuacja, gdyby chciał jednorazowo wyciąć ponad 40 ha – wtedy musi mieć zgodę, ale takie przypadki trafiają się rzadko.

    Nie ma też ograniczeń związanych z wiekiem rębności – kiedy las podrośnie na tyle, że gospodarz stwierdzi, że można ciąć, to rusza z pozyskaniem.

    Właściciel lasu nie przejmuje się też odnowieniem powierzchni po wycince. Zostawia kilkanaście drzew na rozsianie, a natura sama dokonuje reszty. Po kilkudziesięciu latach mamy w tym miejscu nowy las.

    Brak nadzoru i ingerencji w lasy prywatne ma wpływ na ich jakość. Człowiek, od momentu rozsiania się młodych drzewek, aż do ich wycinki, nie prowadzi żadnych prac w lesie. Czasem robi jedynie jakąś trzebież, kiedy zabraknie mu opału, albo brakuje grosza i w ten sposób pragnie podreperować swój budżet.

    Gdy oglądałem swoją pierwszą powierzchnię, byłem przerażony. Prawie dwumetrowe maliny, jeżyny, bliżej nieznane mi krzewy o kłujących liściach, mnóstwo innych krzaków, kępy leszczyn, drobnych samosiejek spowodowały, że przez dwa dni zamiast ciąć drzewa, wycinaliśmy krzaki, żeby mieć do nich 
w miarę swobodny dostęp.

    Później okazało się, że lepsze powierzchnie dostają Francuzi, a my dostajemy takie, w których Francuzi nie chcą pracować.

Z pośrednikiem drożej, ale pewniej

    Nasz wyjazd do Francji (mój i mojego brata) spowodowany był małymi szansami na zarobienie godziwych pieniędzy w Polsce. Nie jechaliśmy w ciemno. Nasz wyjazd organizowała pewna firma, która oczywiście nie zrobiła tego za darmo.

    Oprócz opłaty wstępnej (250 zł), teraz co miesiąc na jej konto odprowadzamy równowartość 200 euro tzw. stałej opłaty zryczałtowanej za osobę. Firma jest zarejestrowana w Polsce, chociaż jej właściciel jest Francuzem. Z jednej strony 200 euro miesięcznie to dużo, ale dla kogoś kto nie zna języka, nie ma kontaktów i raczej nie miałby szans na pracę, jest to wydatek konieczny i trzeba go przeboleć. Jest też taki plus, że w razie braku pracy w jednej firmie, pośrednik natychmiast organizuje pracę w innym miejscu.

Tak się robi baloty
Tak się robi baloty

    Każdy z nas ma założoną działalność gospodarczą. Zgodnie z prawem europejskim każdy powinien płacić ubezpieczenie i podatki w miejscu wykonywania pracy (w naszym przypadku we Francji). Ubezpieczenia społeczne to około 600 euro, podatek dochodowy 33% – jak dla nas, to dużo.

    Ale są wyjątki – po spełnieniu pewnych wymagań można otrzymać w polskim ZUS dokument E-101, który uprawnia nas do pracy we Francji i płacenia w Polsce. Dlatego też francuskie władze są niechętne Polakom, bo ci pracują, ale nie przynoszą dochodów do budżetu.

    Działalność gospodarcza powoduje, że Francuz nie martwi się 
o nasze składki, podatki, wypadki, chorobowe, nadgodziny i urlopy. Po prostu, co miesiąc dostaje fakturę i reszta już go nie interesuje.

Jaka praca, taka płaca

    Firma, dla której teraz pracujemy, generalnie zajmuje się produkcją i handlem drewnem opałowym. Kupuje najtańsze powierzchnie (1mp drewna na pniu kosztuje 8–12 euro). Z nieznanych mi bliżej powodów Francuzi w pogardzie mają brzozę, a jako opału używają głównie dębu i grabu. Oprócz tego trafia się buk, akacja i kasztan. Ten ostatni podobno strzela w piecu, więc jego cena jest niższa od pozostałych. Za ścięcie i ułożenie 1mp otrzymujemy 6–12 euro. Cena zależy od postaci produktu końcowego.

Baloty i pozostawione nasienniki
Baloty i pozostawione nasienniki

    Rzadko trafia się drewno 
tartaczne, za które płacą nam 
7 euro/m³. Reszta (ok. 90%) idzie w opał. Grubsze od 15 cm wzwyż tniemy na dwumetrowe kawałki, za które z obrzuceniem dostajemy 6–7 euro. Cienizna jest cięta na metrowe kawałki i układana 
w balot. Za to otrzymujemy 
11 euro. Dodatkowo czasami dochodzi łupanie, co daje dodatkowe 2 euro/mp (oczywiście łuparką ciągnikową, a nie młotem).

    Balot jest to niespotykany u nas sposób układania drewna. Do metalowej półokrągłej ramy wrzucamy wałki, w ten sposób, aby powstał okrągły balot, a następnie całość związujemy sznurkiem. Jest to najchętniej kupowana postać opału. W jednym balocie znajduje się 1mp drewna i klient przy zakupie nie musi się martwić, czy nie został oszukany.

    Do tej pory nie spotkałem się 
z przypadkiem, żeby były jakieś problemy z otrzymaniem zapłaty za wykonaną usługę. Francuzi trzymają się terminów zapłaty, 
a często przelewają przed upływem terminu.

    Niestety, wszystkie koszty pobytu i pracy pokrywamy z własnej kieszeni. Wynajęcie domku to koszt 150–250 euro od osoby. Litr benzyny to 1,10–1,20 euro. Litr oleju Stihl do paliwa – 13 euro. Typowy łańcuch 15”X325 to 29 euro, prowadnica 15” – ok. 60 euro. Biorąc pod uwagę wszystkie koszty i wydatki, nie ma rewelacji, ale i tak jest lepiej niż w Polsce. Żeby zarobić przyzwoicie, trzeba naprawdę ciężko się napracować.

Baloty ułożone w mygłę czterometrowej wysokości
Baloty ułożone w mygłę czterometrowej wysokości

    Generalnie pracujemy 9–10 godzin na dobę przez 6 dni w tygodniu, niektórzy nawet w niedzielę. W sumie, w zależności od chęci, umiejętności i rodzaju powierzchni na jaką się trafi, na czysto można zarobić 4–8 tys. zł miesięcznie.

    Najwięcej problemów sprawia nam pogoda i brak zrywki. Jesienią i zimą ciągle leje (śnieg i mróz to zjawiska w naszym regionie rzadko spotykane), natomiast wiosną i latem niemiłosiernie praży słońce.

    No i największa bolączka – zrywka. Czasami musimy czekać 8 miesięcy na zerwanie powierzchni. Norma to 3–4 miesiące. Drewno tartaczne można zmierzyć, baloty policzyć, ale ile jest dwumetrówki, dowiadujemy się dopiero po zrywce. Do tego czasu płacą nam według uznania, tzn. dogadujemy się, że powinno być mniej więcej tyle, i za tyle dostajemy kasę. A wyrównanie następuje po zrywce (w jedną lub drugą stronę). Być może jest to spowodowane niskimi stawkami – zrywkarz otrzymuje 4,2–4,4 euro za mp.

Bank też musi zarobić

    Pieniądze na nasze konta 
w Polsce trafiają po 2–3 dniach (tyle idzie przelew).
Dwumetrówka ułożona na cztery metry w górę
Dwumetrówka ułożona na cztery metry w górę
I oczywiście banki stwarzają problemy. Mogę mieć konto dewizowe, ale wtedy nie mogę pobierać pieniędzy z bankomatu za granicą, więc posiadam konto złotówkowe.

    Francuz przelewa mi euro, a na moje konto trafiają złotówki, bo bank niejako kupuje ode mnie euro, płacąc tyle, ile wynosi kurs bankowy (z reguły 10–20 groszy mniej niż w kantorach). Natomiast kiedy pobieram pieniądze we francuskim bankomacie, to niejako kupuję od banku euro (ponieważ na koncie mam złotówki) po kursie bankowym (wyższym niż w kantorach). Tak więc bank nie daje mi wyboru, bo przecież muszę pobierać pieniądze z bankomatu.

    Bank zarabia więc na mnie dwukrotnie: raz, kiedy kupuje ode mnie euro, a drugi raz – kiedy mi je sprzedaje. Nie byłoby tego problemu, gdybym mógł pobierać pieniądze, mając konto dewizowe. Ale przecież bank też musi zarabiać. Do tego dochodzi prowizja banku za pobranie pieniędzy z bankomatu za granicą. Pobranie 400 euro to koszt ok. 70 zł. Czyste złodziejstwo!

Na razie nie wracam

Cennego drewna jest niewiele. Tu kilka odziomków, reszta poszła na opał
Cennego drewna jest niewiele. Tu kilka odziomków, reszta poszła na opał

    Dla zminimalizowania kosztów jak najwięcej rzeczy (jedzenie, olej do piły, części) zabieramy z Polski, a kiedy kończą nam się zapasy, to kupujemy towar z dolnej półki, żeby tylko dotrwać jakoś do powrotu.

    Z reguły jeden wyjazd trwa trzy miesiące, potem do domu, dwa tygodnie wolnego i z powrotem do pracy. Z tego co zdążyłem się zorientować, to takich jednoosobowych firm jak moja, we Francji jest około trzystu.

    Pomimo dużych kosztów, rozłąki z rodziną i ciężkiej pracy, na razie nie planuję powrotu, bo przecież z czegoś muszę żyć, a niestety Polska nie daje mi perspektyw godziwego zarobku – za 2000 zł nie chcę pracować, choćby to była najlżejsza praca z możliwych.





Tomasz Mróz

Najciekawsze wypowiedzi zostaną opublikowane na łamach Drwala.

Powrót do początku strony

Rafał Jajor - redaktor naczelny
Rafał Jajor
redaktor naczelny

Reklama

DRWAL
E-prenumerata
DRWAL Wydanie cyfrowe - eGazety.pl
Tu kupisz wydanie cyfrowe Drwala

Działy

Kalendarz imprez
Wrzesień  2010
P W Ś C P S N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
JUŻ WKRÓTCE
9-11.09.
Eko-Las 2010
Świebodzin


Polecamy
Strona główna Rocznik 2010 Reklama Prenumerata Redakcja Przydatne linki Konkurs .
DRWAL  Warszawa, ul. Kaliska 1 m. 8   tel. (22) 822-10-26   fax (22) 822-66-49 (z dopiskiem na faksie: ,,Drwal")
adres do korespondencji: skr. pocz. 54, 00-973 Warszawa, e-mail: drwal@oikos.net.pl
Wydawca: Oficyna Wydawnicza Oikos Sp. z o.o., 02-316 Warszawa, ul. Kaliska 1 m. 7, tel. (22) 822 03 34, faks (22) 822 66 49, e-mail: oikos@oikos.net.pl
KRS Warszawa nr 00000-82863, NIP 118-00-09-226, Regon 011570708, Kapitał zakładowy 393.000 zł
Wszelkie prawa zastrzeżone
Rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie tylko za pisemnym zezwoleniem

Webmaster: Artur Dębski , pozycjonowanie stron, serwisy internetowe, strony www, pozycja, ranking google, onet, wp, internetowych, tworzenie, budowanie, projektowanie, multimedialnych, artweb, firmowa, serwis, projekt, witryny, witryna, php, flash, html, javascript, mysql, profesjonalny, webdesign, multimedialne, sklepy internetowe, reklama, debski, promocja stron, wyszukiwarkach